Od czego zaczęło się muzyczne social media.

Ilu z nas chwilę po przebudzeniu z ledwo otwartymi oczyma zerka prosto do social media ? Każdy z nas przebywa długą drogę zaliczając wszystkie aplikacje od Snapchatu po Instagram, obserwując nową relację z koncertu ulubionego artysty czy zdjęcie informujące o nadchodzącej płycie. Młodzi początkujący muzycy bardzo często zapominają o prawidłowym prowadzenia kanałów kontaktu z fanami ! Przypomnijmy sobie jaki był tego początek…

Wszystko zaczęło się od serwisu MySpace ! Za jego pośrednictwem młodzi artyści mogli promować się i szukać potencjalnych wydawców. Była to istna kopalnia początkujących artystów. Muzycy poprzez szczere i nie spamowane komentarze, polubienia czy polecanie zdobywali pierwszych słuchaczy. Użytkownicy mogli dodawać utwory innych artystów na swoje profile i chwalić się odsłuchanymi piosenkami na „ala tablicy, dzisiejszego Facebooka”. W serwisie istniał muzyczny player z możliwością słuchania  utworów oraz możliwość ich kupna poprzez iTunes. Na MySpace była opcja dodawania własnych filmików, dwa lata przed YouTubem ! Każdy profil można było dowolnie edytować w języku HTML, dzięki czemu każda strona była inna.

Działało to też w drugą stronę, menadżerowie szukali na Myspace utalentowanych muzyków, by zająć się ich karierą i wypromowaniem. Kesha, Fall Out Boy czy Jeffre Star zostali zauważeni właśnie na tym portalu. Niestety, pojawiająca się konkurencja w postaci podobnych serwisów oraz powstanie dwóch gigantów Facebooka oraz Youtube’a bardzo zagroziły serwisowi MySpace. Znaczna część zespołów wraz z użytkownikami zaczęło emigrować, a nagły odmieniony design był gwoździem do trumny dla portalu. Mimo wszystko, należy pochylić głowy i oddać szacunek serwisowi MySpace, na którym było można sprzedawać swoją muzykę, promować się, szukać nowych fanów, organizować koncerty czy nawet podpisać kontrakt płytowy ! Ja również korzystałem z MySpace i bardzo za nim tęsknie,  dzięki niemu wiem jak kanały kontaktu z fanami są bardzo ważne i wciąż są podwalinami mojej pracy.

mbaranowsky

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *